RSS

Copycat – dzieło Frankensteina

29 Lip
Copycat – dzieło Frankensteina

Znowu gra jakiegoś nieznanego autora? Ach, nic bardziej mylnego – znają go prawie wszyscy i jest nim Friedemann Friese, który postanowił wcielić się we Frankensteina i stworzyć… grę perfekcyjną! Jasne, jasne… Przecież każdy projektując grę, zwłaszcza dużą, stara się uczynić swoją grę perfekcyjną. Oczywiście tak, różnica jednak tkwi w tym, jak to robi. Otóż pan Friese wpadł na pomysł świadomego, bezczelnego i „na żywca” skopiowania rozwiązań ze znanych wszystkim gier, zajmujących czołowe miejsca w rankingu BoardGameGeek.com, i posklejania tego w jedną grę. Jak mu to wyszło? Moim zdaniem świetnie!

Pomysł zrodził się w ramach Projektu Piątek (seria gier, nad którymi pracuje tylko w piątek, np. wydany już u nas Piętaszek) i dość szybko doszedł do ostatecznej formy, w której mógł zostać wydany. A znajdziemy w nim przede wszystkim mechanizmy z: Agricoli (mechanizm worker placement), Dominiona (mechanizm hand management) oraz Cywilizacji: Poprzez Wieki (mechanizm kupowania kart). Poza tym znajdzie się coś z Wysokiego Napięcia (zmienna kolejność wykonywania akcji), chociaż tutaj bardziej jestem skłonny powiedzieć, że pomysł ten został ukradziony, pewnie nieświadomie, z K2 Adama Kałuży (kolejność wyznacza się wybierając jedną kartę i odkrywając jednocześnie z innymi graczami – mocniejsza karta daje lepszą pozycję, ale tracimy możliwość jej zagrania), a także z Puerto Rico (dodatkowe premiowanie niewykorzystanych akcji punktami zwycięstwa). Zresztą, sama nazwa Copycat nie ma nic wspólnego z tematyką gry (choć z mechanizmami gry już tak, są bowiem akcje kopiowania, czy ponownego używania kart) i oznacza kogoś, kto naśladuje i bezczelnie powiela zachowania, pomysły, słowa innych.

Jak to wszystko działa

Copycat - plaszna

Copycat – ustawienie początkowe dla 2 graczy

Copycat składa się z kilku elementów:

  • budynek ministerstwa – znajdują się w nim biura, do których wprowadzać można swoich pracowników i korzystać z możliwych akcji; tam też dokłada się co rundę nowe biuro do obstawienia;
  • talia gracza – na początku 10 takich samych kart dla każdego grającego, wzbogacanych później kupowanymi kartami akcji – jak w Dominionie;
  • „ulica” z jedenastoma kartami akcji, które można kupić i w ten sposób zwiększyć siłę swojej ręki. Niestety, czasami wraz z dobrymi kartami dostajemy też „przeszkadzajki”, które rękę nam osłabiają.
Copycat - ręka

Copycat – przykładowa startowa „ręka” gracza – same monety i punkty zwycięstwa

Rozgrywka natomiast to maksymalnie 11 rund, z których każda składa się z czterech faz:

  1. ustalanie kolejności wykonywania akcji w danej rundzie;
  2. rozstawianie w biurach swoich pracowników (tylko trzech, ale zagrywając odpowiednie karty możemy mieć nawet siedmiu – niestety tylko na jedną rundę; potem znowu zostaje ich trzech) i ewentualne wykorzystywanie od razu akcji biur lub zagrywanie kart;
  3. zagrywanie wszystkich pozostałych na ręce kart i realizowanie zysków, a na koniec przesuwanie się na torze punktacji lub jak kto woli ścieżce kariery politycznej;
  4. sprzątanie przed kolejną rundą.
Copycat - biura

Copycat – biura początkowe i „okna” na biura dokładane w kolejnych rundach

Wrażenia z gry

Wszystkie te elementy razem współgrają ze sobą nad wyraz dobrze. Rozgrywka jest płynna, choć na początku trzeba się przyzwyczaić do tego, że wraz z rozstawianiem swoich pracowników, można, ale nie trzeba, wykorzystać od razu akcję biura, a także można zagrać i wykorzystać dowolną ilość kart. Z uwagi na fakt, że wyniki odnotowuje się na bieżąco, nie ma też tak charakterystycznej dla Agricoli „za krótkiej kołderki”. Karty akcji, które mamy w ręce i biura, gdzie stoją nasi pracownicy, pozwalają nam na tworzenie bardzo silnych kombinacji, co zresztą było założeniem autora. Copycat dobrze się też skaluje – podobnie jak w Agricoli, w zależności od ilości graczy dokłada się kilka dodatkowych biur, a zatem biur nie zabraknie.

Copycat - akcje

Copycat – przykładowe karty akcji

Przyznam szczerze, że gra Copycat mnie zafascynowała i skłoniła do kilku przemyśleń, którymi chciałbym się podzielić. Przede wszystkim nie trzeba wymyślać nowych mechanizmów, żeby stworzyć bardzo dobrze działającą grę. Coraz większe znaczenie natomiast ma klimat gry. I tutaj znowu muszę Pana Friese pochwalić. Udało mu się stworzyć euro ze świetnym klimatem. Na pierwszy rzut oka nic tego nie zapowiada. Mało zachęcająca okładka, „siermiężna” plansza (nie to, co majstersztyki M.Menzela), sprawiają wrażenie wydanego na szybko suchara. Diabeł jednak tkwi w szczegółach, a tu przykłady można mnożyć: kolejność w rundzie oznacza się „sadzając” swój znacznik w oknach autobusu wyborczego – kto bliżej przedniej szyby, ten ma większe możliwości; swoich pracowników kampanii wyborczej wysyła się do biur ministerstwa – nie po to by pracowali, ale by załatwiali dla nas różne akcje; kilka bardzo silnych kart oddaje klimat bezwzględnej walki wyborczej (motto zaczerpnięte z instrukcji: nie ważne JAK zostałeś wybrany, ważne ŻE zostałeś wybrany) i tak dalej. Odkrywanie kolejnych smaczków pozostawię tym, którzy zdecydują się w nią zagrać.

Copycat - bus

Copycat – autobus wyborczy

Przemyślenia końcowe

Gra została świetnie przyjęta w Niemczech podczas targów w Essen 2012, ale zdaje się, że głównie przez lokalną, niemiecką społeczność. Na arenie międzynarodowej przeszła nieco ciszej, jako dziwny wymysł niegodny uwagi. Widać od razu jak dużą siłę ma w dzisiejszym planszówkowym świecie promocja. Niektórzy wręcz stwierdzili, że gra jest zepsuta (obszerna polemika autora gry z takimi opiniami tutaj). U nas o niej praktycznie nie słychać. A szkoda, bo moim zdaniem przewyższa jakością rozgrywki gry, które miały premierę w tym samym czasie: osławionego Tzolk’ina (oryginalny mechanizm kół, ale ogólnie gra dość przeciętna) czy Myrmes.

Podsumowując: uwielbiasz Agricolę, zagrywasz się w Dominiona, godzinami przeprowadzasz swoją Cywilizację „poprzez wieki”? Teraz możesz mieć wszystkie te gry w jednym. Niesamowite jak wiele frajdy sprawia odkrywanie tych wszystkich zapożyczeń i smaczków, które wydają się takie znajome.

Polecam wszystkim spróbować, zagrać, a następnie kupić. Do wypożyczenia w naszej Wypożyczalni Wysyłkowej tutaj, w zestawie wraz z inną „piątkową” grą Friedemanna Friese pt. Piętaszek. Na stronie naszej Wypożyczalni można też znaleźć przygotowane przeze mnie tłumaczenie instrukcji na j.polski – niedługo również będzie na BoardGameGeeku.

Do zobaczenia przy planszy!

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29 lipca 2013 w Planszówki, Planszówki strategiczne

 

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: