RSS

Seasons, czyli 12 pór roku

07 Sier
Seasons, czyli 12 pór roku

Szybko, dynamicznie, zmiennie, gwałtownie, ale także sprytnie, mądrze i strategicznie. Czy tak właśnie wyobrażacie sobie pojedynek Magów? Ja też. I wiecie co? Nie zawiodłem się. Pory Roku dały nam właśnie takie emocje, takie wrażenia i taaaaki uśmiech na koniec. Pomimo, że pierwszą partię przegrałem… Wyszło co prawda małe niedopatrzenie w przypadku rozgrywki dwuosobowej, ale udało się to dość łatwo poprawić.

Wrażenia ogólne

I jak to zaklasyfikować?

I jak to zaklasyfikować?

Jak to bywa w przypadku coraz to nowszych gier, ciężko ją zaszufladkować i przypiąć jej kategorię. Skrawki plansz są, a zatem można by ją nazwać planszową. Jest na przykład plansza pór roku. Choć z drugiej strony to tylko tabliczka pomocnicza, do przeliczania kursów wymiany. Taki powiedzmy sobie antyczny kalendarz połączony z tabelą kursów kantorowych. Są też planszetki graczy. Ale znowu – są to tylko miejsca pomocnicze, do oznaczania ile czego mamy i co możemy. Taka jakby paleta artysty do „mieszania”. Jest nawet wycięty otwór na kciuk, ale nie udało mi się grać trzymając ją w ręce 🙂

To jest jedna strona. Z drugiej strony mamy kości. Ale nie takie zwykłe k6, tylko olbrzymie, solidne kości z obrazkami. Tak przy okazji, polecam podkładać coś na stół, bo huk jest straszny jak się tymi kośćmi rzuca – zupełnie jakby gromy z jasnego nieba leciały podczas Magów pojedynku, a i dziurę solidną można wybić. Z trzeciej jeszcze strony są karty, więc może to karcianka? No też nie do końca, bo karty, choć bardzo ważne, nie są tu głównym mechanizmem gry. Ba, z kilkuletnią córką udało mi się zagrać zupełnie bez kart – nie było to wyzwanie, ale grać można. Cóż to zatem jest? Gra! Bardzo dobra, solidna gra, w której najważniejszy jest gracz. Człowiek. To my stajemy się tymi magami (a nie pionki na planszy), to my przywołujemy moc (a nie nasz bohater), to my decydujemy, w którym momencie dokonać przemiany tych podstawowych żywiołów (ziemi, ognia, wody i powietrza) na drogocenne kryształy, i to my… ostatecznie przegrywamy (lub wygrywamy).

Kolorowe kości w pudełeczku noszę... dla porównania obok karta

Kolorowe kości w pudełeczku noszę… dla porównania obok karta

Zasady gry są bardzo proste i do wytłumaczenie w kilka chwil. Losujemy karty, które dają nam specjalne zdolności (po 9 kart dla każdego gracza, w sumie kart jest 100 w podstawce), układamy sobie strategię (decydujemy, które karty, w którym roku rozgrywki będą dostępne), a następnie gramy rzucając kośćmi, wykonując akcje na kościach, zagrywając karty i dokonując wymiany żywiołów na kryształy. I tak przez cztery pory roku i przez trzy kolejne lata. A to wszystko opatrzone rewelacyjnymi ilustracjami. Cud, miód, malina. A zatem to, co napisałem w pierwszym zdaniu, to wszystko prawda. Gra się szybko, oczekiwanie na swój ruch jest niewielkie, pogoda zmienia się dynamicznie – za sprawą graczy-magów z zimy wracamy do jesieni, by przejść znowu do wiosny (no, prawie); a niektóre karty powodują gwałtowną utratę mocy (albo jej wzrost). Do tego możemy sobie opracować strategię na daną rozgrywkę i nawet ją zrealizować, co nie w każdej grze jest oczywiste. A na dokładkę, bardzo dobrze oddany klimat pojedynku. Jest gdzieś więc jakiś błąd? Coś przeszkadza? Uwiera? Jest…

Mały szczegół z dużymi konsekwencjami, a do tego recepta

Tym szczegółem jest draft, czyli dobieranie kart na początku rozgrywki. W przypadku trzech czy czterech osób problemu nie ma, ale w przypadku dwóch już jest. W przypadku Pór Roku draft wygląda w ten sposób, że rozdajemy po 9 kart, a następnie każdy z graczy bierze swoje karty do ręki, wybiera jedną, którą kładzie przed sobą, a pozostałe 8 przekazuje osobie po lewej stronie. I tak dalej, aż otrzymamy ostatnią kartę. I wszystko fajnie i sprawnie, ale… grając w składzie dwuosobowym oznacza to, że nie znamy tylko jednej z kart przeciwnika, no i oczywiście tego, jak sobie poukłada te karty w poszczególnych latach. Można by zatem zagrać w otwarte karty. Różnica niewielka. Przy trzech czy czterech osobach jest więcej zamieszania, bo nie znamy 2-3 kart, a do tego nie wiemy kto ma którą. Jest w tym sens. A przy dwóch – znając karty, możemy poznać strategię przeciwnika i przygotować kontrę. Osobiście nie lubię, jak przygotowana (nawet na szybko) strategia zbyt wcześnie staje się oczywista.

Rozłożenie kart na stole przy naszej wersji draftu

Rozłożenie kart na stole przy naszej wersji draftu

Jako rozwiązanie proponujemy zatem rozwiązanie już spotykane (a przeze mnie podpatrzone na ubiegłorocznym Essen, na stoliku Artipia Games w grze Among The Stars). A mianowicie: rozdajemy 4 stosy po 10 kart, dwa dostają gracze, a dwa leżą pomiędzy graczami jako dummy players; następnie każdy bierze swoje karty, wybiera jedną do ręki, a jedną odrzuca na bok; potem przekazuje pozostałe 8 kart do dummy playera po lewej stronie, a bierze stos, który leży z prawej strony; i tak dalej aż otrzymamy ostatnie 2 karty, z których jedną bierzemy do siebie, a drugą odrzucamy na bok. Następnie zbieramy: wszystkie karty odrzucone, karty które pozostały na kupkach pomocników, i pozostałe, niewykorzystane w drafcie, karty i tworzymy z nich talię dobierania. W ten sposób mamy większe możliwości budowania strategii (wybieramy z 36 kart, a nie z 18), a przeciwnik nie jest w stanie się połapać co mamy na ręce. I wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki 🙂

Podsumowanie

Niemniej jednak, grając z draftem podstawowym, czy też w wersji naszej; z kartami dodatkowymi na poziomie Arcymaga, czy też zestawami przygotowanymi przez autora, jest to bardzo dobra gra, wnosząca dużo świeżości i nowych rozwiązań. A przede wszystkim gra się bardzo „gładko”, bez zgrzytów, przestojów i zastanawiania się. Co wcale nie oznacza, że prosto. Wygrana nie jest przesądzona aż do ostatniej chwili. W chwili pisania tego artykułu (początek sierpnia 2013) gra czekała w przedsionku pierwszej setki rankingu boardgamegeek.com i moim zdaniem to jest tylko kwestia czasu i jej rozpowszechnienia, a na pewno do tej setki wejdzie.

Polecamy wszystkim, gdyż w sumie jest to jedna z niewielu gier, w której przegrana kończy się uśmiechem (czasem kwaśnym, ale jednak), a każda rozgrywka jeszcze większą ochotą na następną.
Jak to zwykle u nas bywa, gra jest do wypożyczenia w naszej Wypożyczalni Wysyłkowej. A trafić można do niej klikając w ten link: Pory Roku.

Do zobaczenia przy planszy!

Reklamy
 

Tagi: , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: