RSS

Moje Essen 2013

23 Paźdź
Moje Essen 2013

Obracając się chociaż trochę w świecie (czy w zasadzie światku) gier planszowych, nie sposób pominąć tego wydarzenia. Już od miesiąca pełno wszędzie list, zestawień i emocji. Najczęściej są to tzw. wish-listy, czyli coś na poziomie listu do św. Mikołaja 🙂 Najbardziej ubawił mnie tytuł jednej z takich list: Lista, której moja żona nigdy nie zobaczy. W przeddzień otwarcia podwoi hal targowych w Essen ja też się podzielę tym co zamierzam przywieźć, a czego nie, z tego uroczego niemieckiego miasteczka.

Garść przemyśleń na początek

Przede wszystkim nie mogę oprzeć się wrażeniu, że wszystko okrutnie podrożało… W roku ubiegłym standardową ceną było 30Eur. Jedynie Queen Games wyskoczył z cenami rzędu 35-40Eur. W tym roku standardy przesunęły się w okolice 50Eur. A to już jest dużo. Oczywiście hobby powinno być drogie, bo to stanowi o jego wyjątkowości, ale w czasach, gdy branża (w Polsce, dodajmy) pracuje dzielnie nad rozszerzaniem wiedzy o planszówkach, takie ceny studzą zapał. Zwłaszcza, że wysoko cenią się nie tylko uznani autorzy, których gry można w ciemno brać (jak chociażby Rosenberg), ale także (albo wręcz przede wszystkim) debiutanci. Z całym szacunkiem do włożonej przez nich pracy w rozwój swojego dzieła – frycowe zapłacić trzeba. Obserwuję więc sytuację znaną z giełd samochodowych, a teraz z galerii handlowych – oglądających wielu, ale kupujących garstka. Większość graczy jednak czeka na recenzje, opisy, testy, pierwsze wrażenia. Do Mikołaja i Bożego Narodzenia jeszcze 2 miesiące – zdążymy kupić jak okrzepnie. Ubiegłoroczne targi Spiel nie miały wielu udanych premier. Wszyscy obawiają się tego samego w tym roku.

Tym bardziej cieszę się, że udało mi się znaleźć swoją grę, która nie jest bardzo droga, a bardzo mi się spodobała. Nieco więcej o niej na koniec. A teraz do rzeczy. Kolejność zupełnie dowolna, bez wskazania na jakość.

Co na pewno przywiozę

capital1. The Capitals – gra ekonomiczno/strategiczna o budowie (jakżeby inaczej) stolic. Super ilustracje, ciekawe mechanizmy, niestety dość drogo. 50Eur, ale jest szansa, że w polskiej sieci dystrybucyjnej po Essen pojawi się w rozsądniejszej cenie

amerigo2. Amerigo – bo autorem jest St. Feld. I na tym w zasadzie można zakończyć. Można by, gdyby nie fakt, że mechanicznie gra zapowiada się na majstersztyk. Oczywiście w stylu Stefana Felda, tj. szybka, płynna rozgrywka, wiele punktów, wiele dróg do zwycięstwa. Tyle teoria, w praktyce sprawdzimy.

complots3. Complots – gra kilkunastu kart, blefu i polityki. Mnie urzekła grafikami. Świetny materiał na klimatyczną imprezówkę.

concordia4. Concordia – Mac Gerdts, ojciec Navegadora, którego tak bardzo lubię. Znowu zapowiada się na dużo decyzji ekonomicznych i regrywalność. Do tego śliczna mapa Imperium Rzymskiego. Kto chce zagrać?

cornish5. Cornish Smuggler – perełka tych targów. Gra stworzona kolektywnie, bez jednego konkretnego autora, wydawnictwo też debiutuje, ale z instrukcji zapowiada się na średnio-ciężki mózgożer. Jestem za.

fantom6. Le Fantôme de l’Opéra – system Mr. Jack, a więc zabawa w kotka i myszkę. Tym razem w operze. Gra tylko dla dwójki i to nam pasuje 🙂

friese7. Friese’s Landlord – niektórzy twierdzą, że Friedemann Friese ciągle serwuje stare kotlety, dokładając kolejne mapy do Wysokiego Napięcia, ale ja uważam, że zawsze coś fajnego pokazuje. Nie jest to z pewnością mainstream, ale właśnie dlatego warto je mieć w kolekcji.

pic17907898. Caverna: The Cave Farmers – U. Rosenberg w szczytowej formie. Agricola 2.0, albo nawet 2.5. Mechanika podobna, ale dodane nowe elementy, jeszcze więcej drewna i wyższe pudełko. A kołderka wciąż za krótka 🙂 Za to 70Eur ceny sugerowanej ceny detalicznej powoduje dłuuugi jęk zawodu. Na szczęście życie nie jest aż tak okrutne (199zł to już przyzwoicie, prawda?)

glassroad9. Glass Road – U. Rosenberg dla ubogich (których nie stać na Cavernę). Powiedzmy sobie wprost – ta gra też tania nie jest, ale za 35Eur można ją znaleźć. Powiew świeżości i stary kurz w jednym. Nowy mechanizm wykorzystania kart specjalistów i stare, znajome koła produkcyjne. Tyle, że tym razem każdy ma po dwa 🙂

glueck10. Glueck Auf – duet Kiesling/Kramer. Lekka, łatwa i przyjemna. Inna, niesztampowa, ciekawa. Jestem za.

rokoko11. Rokoko – któż nie chciał być w swoim życiu krawcem? Pan nie? Pani też nie? No w zasadzie ja też nie… Na szczęście w czasach Ludwika XV krawiec miał duży wpływ na kariery polityczne i wydarzenia w kraju. To co innego, prawda? Gra z gatunku: jak wypłynąć, żeby nie popłynąć. W końcu coś świeżego.

pic177774212. Bremerhaven – kopia stylu Le Havre, jako przykrywka dla zupełnie nowej mechaniki. Brzmi interesująco. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Lookout Games próbuje ugrać coś na fali Le Havre. Tym bardziej, że autor debiutuje tym tytułem. Jednakże pierwsze wrażenie robi bardzo pozytywne, a i wyceniona jest przyzwoicie. Spróbujemy.

Raczej nie przywiozę, ale z chęcią pooglądam

agora1. Agora – motywy starożytne zawsze były mi bliskie, ale ile można robić gier klepiąc w kółko to samo? Niemniej jednak zobaczę. A nuż czymś urzecze.

archon2. Archon – nie jestem w pełni przekonany do tego co wypuszcza Atripia Games. Tutaj mamy Średniowiecze, klimatyczne grafiki, ale czy to wystarczy? W ciemno nie wezmę.

bruxel3. Bruxelles 1893 – gra architektów. Interesująca, ale jakoś nie przekonuje mnie nowy mechanizm, który ogranicza dostępność pól. Nie wiem, trzeba jej się przyjrzeć, ale czy wystarczy czasu…

canalis4. Canalis – część dalsza miasta Tempest. W ubiegłym roku wypuszczono 4 gry z tej serii, z których przyjął się tylko… najmniejszy, najlżejszy Love Letter. Pozostałe okazały się być za ciężkie. Myślę, że sporo czarnego p-r zrobiły tutaj instrukcje, napisane mało intuicyjnym angielskim. Trudne do przebrnięcia. Z reporterskiego obowiązku zerknę co tym razem się szykuje, ale już z większym dystansem.

citrus5. Citrus – kolejna lekka, łatwa i przyjemna. Takich gier przykłady można mnożyć, ale instynkt podpowiada „nie”. A że ja się go nie słucham, to przynajmniej zobaczę.

craftsmen6. Craftsmen i inne polskie gry – jest nas coraz więcej na targach i dobrze, bo robimy gry coraz lepsze. Zobaczyć koniecznie, kupić nie, bo w Polsce będą tańsze.

piwne7. Piwne Imperium – specjalnie wyróżnione, będzie dostępne tylko do testów. Z chęcią pooglądam, bo marketingowo duży sukces. Pytanie tylko, czy jakość rozgrywki też za tym idzie wysoka. Bo my to tak trochę jeszcze ulegamy pospolitemu ruszeniu. No ale jak się okaże, że jest bardzo fajna, to do niedzieli można się zaopatrzyć w swój egzemplarz z certyfikatem na wspieram.to.

field8. Karciane Fields of Glory – M. Wallace, który świetnym designerem jest. Do tego dobry sprawdzony mechanizm ukryty w kartach. Ideał na dwie osoby? Zobaczymy – duża szansa, że ze mną wróci 🙂

francis9. Francis Drake – gra sprzeczności. Z jednej strony temat, rozwiązania mechaniczne, decyzje do podjęcia. Super. A z drugiej strony gra podzielona na 3 części, każda osobno. Bez ciągłości, bez silniczka, który dalej pracuje. I do tego dość wysoka cena. Raczej stanę z boku.

kashgar10. Kashgar – wersja niemiecka co prawda, ale z potencjałem. Karciana handlówka dla 2-4 osób. Myślę, że mi się spodoba, ale poczekam na angielską.

lewis11. Lewis & Clark – bo śliczna jest, ma świeży temat i przyciąga nowicjuszy. Żeby jeszcze tylko sprawnie działała.

madeira12. Madeira – przywiózłbym ją z kilku powodów (wyspa, mechanika, stopień skomplikowania), ale obawiam się, że nie będę miał z kim w nią zagrać…

nations13. Nations – popatrzę, ale jak dla mnie to duuużo za droga, a rozgrywka wątpliwa.

packet14. Packet Row – pomijana we wszelkich zestawieniach, a „chyba” zasługuje na uwagę. Ciągle tylko powstaje to samo pytanie: czy jest miejsce na kolejne podobne gry?

praetor15. Praetor i Perfect Storm – dwie gry jednego wydawnictwa dostępne jedynie do testów. Zapowiadają się świetnie, a za kilka miesięcy będą w dystrybucji…

Wisienka na torcie

digmarsNa koniec zostawiam sobie przyjemność prezentacji gry, która dla mnie stanowi ideał tego, czego po nowoczesnych planszówkach chciałbym się spodziewać. Dig Mars, bo o niej tu mowa, to gra złożona z 4 ruchów. Fabuła streszcza się do odkrywania kolejnych stosów ułożonej w matrycę 4×4 „planszy”. Każdy stos ma 3 płytki, każda płytka różne poziomy trudności. Do tego wszystko oczywiście rozkładane losowo na planszy. A zatem: regrywalność bardzo duża, losowość ograniczona do minimum (i to tylko taka, która wpływa na wszystkich, czyli taka, jaką lubię), szybkie tempo, niska bariera wejścia (krótkie zasady, tłumaczone w 3 minuty), odrobina klimatu (ale nie dominuje). Wszystko wskazuje na to, że będzie doskonałym tytułem do grania z początkującymi, z dziećmi, a także jako rozgrzewka szarych komórek, przed dużą batalią. Ciężkich, długich gier powstało dużo, wielofunkcyjnych starterów – niewiele. Dig Mars jest jednym z nich.

Chętnych zapraszam do Wypożyczalni, a także do Sklepu. Można też najpierw zapoznać się z polską Instrukcją.

Pozostaje jeszcze jedno pytanie na koniec… jak to wszystko zmieścić w jednym dniu 🙂

Do zobaczenia w Essen!

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 23 października 2013 w Uncategorized

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: