RSS

Portowe życie w Bremerhaven

31 Paźdź

Było grubo! Tyle wystarczy, żeby opisać naszą pierwszą rozgrywkę w Bremerhaven. Co więcej – na pewno nie ostatnią rozgrywkę. Nie spodziewałem się, że ta gra tak pozytywnie mnie zaskoczy. Kiedy przygotowując się do targów w Essen, oglądałem nagranie z prezentacji tej gry na targach w Norymberdze, odpuściłem. No bo jak to wyglądało: gra robiona na zamówienie, na siłę podciągnięta pod Le Havre, projektowana przez debiutanta, do tego jeszcze z mechanizmem aukcji w ciemno (licytacji zakrytymi kartami)… Doświadczenie nauczyło mnie już, że to nie może być dobry układ. Potem jednak przyszedł ranking Essen 2013 na platformie znadplanszy.pl, gdzie Bremerhaven znalazło się na radarze wielu osób. Ok, przemyślmy to raz jeszcze… Jest to jakiś wyznacznik trendów. A więc biorę i zobaczymy co wyjdzie. Już na etapie tłumaczenia instrukcji okazało się, że gra ma potencjał, jeszcze nie wiedziałem wtedy jak duży, ale ma. Dalej było już tylko lepiej…

Zapadła decyzja – gramy

Widok ogólny

Widok ogólny

Nie jest łatwo wybrać od czego zacząć, kiedy na stole czeka w kolejce kilka ślicznych, tegorocznych eurosucharów 🙂 Ale decyzja została podjęta, więc gramy. Setup zajął mi trochę czasu, pewnie z uwagi na mnóstwo drobnych elementów. Przy okazji można by się do nich przyczepić, ale to na końcu. Potem krótkie tłumaczenie zasad małżonce i możemy grać. Krótkie, bo w zasadzie wszystko jest tam dość jasne, nie ma wyjątków, kolejność opisana na planszach. Najpierw licytacja zakrytymi kartami, potem realizacja wylicytowanych akcji i sprzątanie. I znowu to samo, aż do końca. Nie będę opisywał tu na czym polega rozgrywka, bo to można wyczytać z instrukcji. Skupię się jednak na tym, co mnie zaskoczyło.

Primo

Licytacja zakończona - pora odkryć karty

Licytacja zakończona – pora odkryć karty

Licytacja. Pierwsza myśl – w ciemno to bez sensu. Mając pulę pięciu kart o różnych wartościach muszę tak poprowadzić licytacje, aby zabezpieczyć akcje, na których mi zależy. A przecież skąd mam wiedzieć co położył inny gracz, jak zareagować? Poza tym, pewnie wyjdzie losowo… Nic bardziej mylnego. Od razu widać na czym komu zależy w danej rundzie, gdzie trzeba powalczyć, gdzie nie warto. Miałem wrażenie, że gramy w otwarte karty. Oczywiście, zdarzały się drobne niespodzianki, przelicytowanie w jedną czy drugą stronę, ale rzadko. Jeśli daną akcję bardzo chciałem zdobyć, to kładłem na nią 2 karty i akcja była moja. Kropka. Natomiast najważniejszy proces, który zachodzi podczas licytacji, to emocje. Zarówno dobre, jak i złe, ale zawsze bardzo silne. Myślenie, blef, kombinacje – zupełnie jak w wybieraniu postaci w Cytadeli. Czytający nasze poprzednie wpisy wiedzą, jak bardzo tę grę cenimy właśnie za to. Doszło do tego, że w pewnym momencie zacząłem zarzucać Edycie, że próbuje mnie przelicytować i w ten sposób szkodzi nam obojgu. Sam byłem zaskoczony taką reakcją. Myślę, że otwarta licytacja nie dała by właśnie tego. W otwartej licytacji każdy optymalizowałby swój kolejny ruch bazując na pewnej wartości, jaką jest położona karta. A tutaj – dochodzi odrobina hazardu. Uwielbiam tę część gry.

Secundo

Bardzo dużo miejsca całość potrzebuje

Bardzo dużo miejsca całość potrzebuje

Wyważenie. Gra jest w tym momencie świetnie zbalansowana. Ani za długa, ani za krótka. Nie czułem się zmęczony rozgrywką, a z drugiej strony nie czułem, żeby rund było za mało. W sam raz. Nie było zbyt mocnych kontraktów, statków, budynków, których nie dało się skompensować innymi kontraktami, statkami, budynkami. Całość przełożyła się na bardzo równą rozgrywkę.

Tertio

W tym porcie tłoczno

W tym porcie tłoczno

Punktowanie. Nie wystarczy mieć pieniądze. Trzeba jeszcze mieć punkty prestiżu, bo ostateczny wynik dostajemy mnożąc te dwie wartości. Nie wystarczy zadbać jedynie o prestiż, trzeba mieć też pieniądze. Bardzo dobrze ujęte. Padał gdzieniegdzie zarzut, że nie można sobie zoptymalizować ostatnich ruchów, bo ciężko jest ogarnąć ile kto ma w danej chwili. Zarzut bezpodstawny. Właśnie o to chodzi, żeby nie optymalizować pod kątem: ile punktów potrzeba mi, żeby wygrać. Chodzi o to, żeby walczyć do ostatniej chwili. Emocje. Znowu. Z drugiej strony, jeśli widzę, że mam prestiż podobny do przeciwników, w kasie też podobnie, to każdy ma szansę na wygraną i trzeba walczyć. Jeśli widzę, że odstaję prestiżem o 8-10 punktów od innych, to wbudowany w głowę każdego „eurosuchara” kalkulatorek szybko przeliczy, że choćbym nawet oszukiwał, to i tak jestem bez szans. Prościej? Proszę bardzo. Ilość punktów prestiżu na koniec gry to około 15. Ilość pieniędzy? Powiedzmy 50. Ile zatem jest warte 5 punktów prestiżu? 250 punktów na koniec. W drugą stronę – ile trzeba kasy, żeby te 250 punktów nadrobić przy 15 punktach prestiżu? Około 16. A 16 monet, to jest jeden bardzo solidny kontrakt (cztery towary po maks. 4 monety). Do zrobienia, pod warunkiem, że przeciwnicy nie będą realizować swoich kontraktów na koniec 🙂 Efekt? Trzeba zadbać o wszystko. I o kasę i o prestiż. Tym myśleniem ja jestem kupiony.

Wnioski końcowe

Widok ogólny

Widok ogólny

To działa! I to działa świetnie. Jak dobrze naoliwiony mechanizm. A jedną z najpiękniejszych rzeczy w Bremerhaven jest to, że gra pozwala na pewne modyfikacje bez straty na balansie. Nie podobają ci się wydarzenia wynikające z gazet na koniec rundy? To nie bierz ich pod uwagę 🙂 Uważasz, że jakiś budynek jest za silny? Wyrzuć go z talii. Nic się nie stanie. Gra jest za długa? Zmniejsz ilość rund. Najwyżej, do gry nie wejdą najlepsze kontrakty i najlepsze statki. Najwyżej nikt nie osiągnie swojego życiowego maksimum punktów w tej grze. Ale za to dotyczy to wszystkich, więc nie ma problemu.

Plansza Miasta - główne pola akcji

Plansza Miasta – główne pola akcji

Widać, że autor włożył masę wysiłku w stworzenie bardzo dobrej gry. Tym bardziej doceniam, że musiał zmierzyć się z legendą Le Havre i U.Rosenberga, a to łatwą sprawą dla debiutanta na pewno nie jest. Dla mnie – chapeau bas!

Polecam wszystkim gorąco. Zarówno zagranie jak i poszerzenie kolekcji sucharów. Myślę, że Bremerhaven świetnie się odnajduje pośród tegorocznych nowości. A do tego ma jeszcze bardziej niż przyzwoitą cenę. Brać, drodzy Państwo, bo stygnie 🙂

Do wzięcia oczywiście w naszym Sklepie planszówkowym: Bremerhaven

A do spróbowania w Wypożyczani: Bremerhaven

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31 października 2013 w Planszówki, Planszówki ekonomiczne

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: