RSS

Jak zostać węglowym potentatem, czyli Glück Auf

04 List
Jak zostać węglowym potentatem, czyli Glück Auf

Glück Auf, znana też pod nazwą Coal Baron, była mi bliska już od pierwszego przejrzenia listy nowości tegorocznego Essen. Wychowałem się bowiem w sąsiedztwie jednej z polskich kopalni węgla kamiennego i temat „czarnego złota” gdzieś tam się zawsze przewijał. Ba, zjechałem nawet raz pod ziemię. Stwierdziłem zatem, że co jak co, ale ten egzemplarz do nas trafi. No i trafił. Pierwsze partie już za nami i przyznać muszę, że odczucia mam… „solidne”.

Słowo o mechanice i głównych jej trybikach

W czasie 2giej zmiany.

W czasie 2giej zmiany

Zasadniczo Glück Auf to najbardziej typowy worker placement jaki można sobie wyobrazić. Mamy do dyspozycji kilkunastu pracowników, których wysyłamy na różne pola planszy, żeby móc wykonać różne akcje. Natomiast łańcuch zależności wygląda następująco: żeby zdobyć punkty musimy realizować kontrakty, które najpierw trzeba odpowiednią akcją zdobyć, potem zapełnić węglem, a następnie odpowiednią akcją wywieźć (w pole). Żeby je zapełnić węglem potrzebujemy płytek „chodnika”, które dokładamy do swojego szybu, a na których znajdziemy już wagoniki z węglem. Płytki te należy najpierw kupić za zdobyte (tak, odpowiednią akcją) pieniądze, a następnie wydobyć z nich węgiel akcją wydobycia. I to jest zasadniczy silnik całego interesu. Nie ma tu miejsca na indywidualne modyfikacje – wszyscy jedziemy na tym samym wózku (tylko z innym węglem ;)).

Czarny diabeł w czarnych szczegółach

Pól jest mało - wszystkie potrzebne

Pól jest mało – wszystkie potrzebne

Gra nie byłaby w żaden sposób ani odkrywcza, ani wyjątkowa – ot, kolejny worker placement jakich wiele – gdyby nie kilka sztuczek i 2 szczegóły, które ją urozmaicają, a przy okazji zmuszają graczy do większego wysiłku intelektualnego.

1. Zajmowanie akcji

Co do zasady, pole akcji na którym jeden z graczy postawił już swojego pracownika, nie jest już dostępne… na tych samych zasadach. A zatem jest dostępne, tylko nieco się zasady zmieniają. Mianowicie, jeśli chcemy wykorzystać akcję już zajętą, musimy postawić o jednego pracownika więcej niż ilość pracowników stojących obecnie na polu akcji, wysyłając tych zastanych do kantyny na piwo. Sprytne. Zwłaszcza, że akcji wcale tak dużo nie ma i regułą jest wykorzystywanie tej możliwości. Najwięcej zdarzyło się, że stawialiśmy 4 pracowników na jednym polu. Drogo, ale działa. Nie ma sytuacji znanej chociażby z Agricoli, że ktoś nam podbierze akcję i jesteśmy uziemieni do końca rundy. On nam ją tylko nieco utrudni.

2. Punktacja

Zegar "zmian" wraz z punktacją na ich koniec

Zegar „zmian” wraz z punktacją na ich koniec

Jak to zwykle bywa, realizując kontrakt dostajemy punkty. To by jednak za bardzo uprościło grę. Wprowadzono więc mechanizm zmianowy. Całość gry podzielona jest na trzy zmiany. W każdej zaczynamy ustawiać pracowników na nowo. Na koniec każdej zmiany natomiast, dokonujemy punktacji. Po pierwszej zmianie punkty dostają ci, którzy zrealizowali najwięcej kontraktów na poszczególne rodzaje węgla. Po drugiej zmianie ci, którzy zrealizowali najwięcej kontraktów na poszczególne rodzaje węgla i najwięcej kontraktów wywiezionych każdym z czterech środków transportu. Po trzeciej zmianie: wszystko poprzednie, plus największa ilość pustych wagoników na każdym z czterech pokładów. Do tego jeszcze na koniec gry punktuje się ujemnie brak równowagi pomiędzy lewą (oświetloną) i prawą (nieoświetloną) częścią szybu. Wynika z tego troszeczkę… chaos. Przynajmniej na początku. Można bowiem odnieść wrażenie, że punkty spadają z nieba, nie wiadomo za co. Z każdą kolejną rozgrywką jest to jednak coraz bardziej „ogarnialne” i wysnuć z tego można jeden ważny wniosek – wartość kontraktów jest drugorzędna. Pierwszorzędne znaczenie ma bycie najlepszym w możliwie największej ilości kategorii. A jak się nie da we wszystkich, to przynajmniej w tych najlepiej punktowanych.

Wnioski?

Klimat, który po pierwszym zetknięciu z grą zdawał się mocno zaznaczać, w trakcie rozgrywek nieco osłabł i spadł na dalszy plan. Góruje natomiast czysta kalkulacja i optymalizacja (tak, gra jest podatna na zwiększony downtime, zwłaszcza podczas drugiej zmiany, gdzie robi się coraz ciaśniej, a jeszcze każdy ma szanse na zwycięstwo). Można zatem śmiało stwierdzić, że tytuł niemiecki jest bardziej trafiony (Glück Auf, w wolnym tłumaczeniu: Powodzenia) niż angielski (Coal Baron: Baron Węglowy). Życzenie powodzenia jest tu jak najbardziej na miejscu, natomiast ciężko o uczucie bycia baronem węglowym. Bardzo ciężko.

Trzeba natomiast powiedzieć, że jak przystało na niemieckie euro, Glück Auf jest dobrze wyważona. Łańcuch zależności jest oczywisty i logiczny. Gra premiuje długofalową strategię, z drobnymi taktycznymi korektami. Wspomniany łańcuch zależności sprawia, że wszelkie próby szybkiego ratowania sytuacji kończą się fiaskiem. Trzeba poświęcić co najmniej połowę zmiany, jeśli nie całą, na rozsądne przejście przez cały ten łańcuszek. Reakcja już po akcji przeciwnika, to tylko strata pracowników i miotanie się bez pozytywnych efektów. Kołderka jest odpowiedniej długości (nie ma tu rozwoju, a zatem brak poczucia, że gra się kończy w momencie, jak silniczki zaczynają działać), z drugiej zaś strony, stopniowe zwiększanie kosztu akcji (poprzez coraz większą ilość wymaganych pracowników) popycha do działania i stwarza presję. Losowość indywidualna jest ograniczona do minimum, co ja bardzo lubię. Mamy też wystarczającą dawkę losowości ogólnej, żeby ustawić regrywalność na odpowiednim poziomie (losowo dobieranych kart kontraktów i płytek z wagonikami wykorzystywaliśmy przeciętnie 25% na rozgrywkę).

Jest to zatem dobre, solidne euro, które ja stawiam o oczko wyżej od Epoki Kamienia. Porównuję z tą grą celowo, gdyż, moim zdaniem, mają one dokładnie ten sam target. Rodziny, gracze początkujący, niedzielni, zachęcani do wejścia. A daję oczko więcej za brak losowości indywidualnej właśnie (tak, wiem, zwiększając ilość kości zwiększa się szanse, ale zbyt często miałem przyjemność grać z osobą, która na 5 rzuconych kości wyrzucała 4-5 szóstek).

Ciekawostka - szyby graczy są trójwymiarowe, a wagonik windy porusza się góra/dół

Ciekawostka – „szyby” graczy są trójwymiarowe, a wagonik windy porusza się góra/dół

Jedna uwaga negatywna na koniec. Nie wiem z jakiego powodu wydawcy upierają się przy stosowaniu papierowych banknotów rodem z Monopoly. Jest to niewygodne, a po kilku partiach również nieestetyczne. Tak samo jak w Wysokim Napięciu, banknoty są wykonane z cieniutkiego papieru i mają odpychający zielonkawy kolor. W dodatku sklejają się ze sobą i są maksymalnie niewygodne w użyciu. Rozumiem próbę uchwycenia/podtrzymania klimatu poprzez stworzenie wrażenia posiadania prawdziwych pieniędzy, ale nie kosztem wygody korzystania. Można było spokojnie wygospodarować pasek z dwudziestoma polami i po jednym dodatkowym znaczniku majątku na gracza, i tym załatwić sprawę. Zwłaszcza, że niezmiernie rzadko zdarza się, by ktokolwiek miał więcej niż 15-20 Marek. Pieniądze bowiem służą w tej grze tylko kupowaniu wagoników/płytek chodnika. Na koniec gry są niewiele warte. Nie gromadzimy ich zatem, tylko od razu puszczamy w obieg. To co widać na zdjęciach to monety (plastikowe, ale dają świetny dźwięk prawdziwych monet) z innej prapremiery essenowej – Landlord autorstwa F. Friese (recenzja też już niedługo).

Podsumowując, polecam grę każdemu, kto chciałby od czasu do czasu oderwać się od Le Havre’a i zagrać w tytuł średniej ciężkości, bez konieczności decydowania się na zwiększoną losowość i bez wrażenia, że mózg ostygnie.

Gra jest oczywiście do wypróbowania w naszej Wypożyczalni: Glück Auf.

Jak również do kupienia w naszym Sklepie, wraz z polską instrukcją: Glück Auf.

Reklamy
 
 

Tagi: , , , , , , , , ,

One response to “Jak zostać węglowym potentatem, czyli Glück Auf

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: