RSS

Między nami rzemieślnikami (Craftsmen)

17 Gru
Między nami rzemieślnikami (Craftsmen)

Craftsmen… ale dlaczego nie zatytułować jej Rzemieślnicy? Oczywiście – uniwersalne wydanie, rynki zachodnie itd. Zrozumiałe, wiadome, ale jednak zgrzyt. Z jednej strony chcielibyśmy jak najwięcej tytułów wydanych po polsku, a z drugiej strony te projektowane i wydawane u nas mają angielskie tytuły. Po pierwszej rozgrywce, ogólne dobre wrażenie, zepsuły nieco zgrzyty w mechanizmach produkcyjnych. Jeden czy dwa, ale to już bardzo indywidualne odczucia i nie dla każdego będzie to niedogodność. Szczęściem, cała reszta jest bardzo miodna i daje frajdę. No, ale do rzeczy.

To te dwie karty kapitału po lewej stronie odpowiadają za 3 godziny gry :)

To te dwie karty kapitału po lewej stronie odpowiadają za 3 godziny gry 🙂

Craftsmen jest raczej długą grą ekonomiczną przeznaczoną dla 2-5 graczy, trwającą około 2-3 godzin. Ten czas trochę przeraża, ale w efekcie nie jest aż tak źle. Całość generalnie opiera się na zbudowaniu sobie silniczków w procesach produkcyjnych i zbieraniu jak największej ilości punktów. Silniczki tworzymy kupując projekty obiektów produkcyjnych, a następnie budując je i wreszcie wykorzystując ich funkcje. Ideałem byłoby stworzyć sobie cały łańcuch produkcji, a następnie z niego korzystać, ale nie zawsze jest możliwość wybudowania jakiegoś budynku. Tu z pomocą przychodzi Jarmark oraz miejski Spichlerz, w którym są przechowywane surowce i półprodukty. I to jest zasadniczo ta fajna część. Należy do niej również zasada, że kolejno dokładane budynki muszą pasować kolorystycznie (górną bądź dolną połówką) do już leżących skrajnych budynków. To też jest fajne. Generalnie cała gra jest fajna i daje radę, tyle że ma kilka zupełnie naszym zdaniem niepotrzebnych przeszkadzajek.

Ogólny widok na plac boju - jest dobrze

Ogólny widok na plac boju – jest dobrze

Pierwsze wrażenie, po przeczytaniu instrukcji i nieśmiałych ruchach na planszy: jejku, jakie to wszystko skomplikowane. Przez chwilę miałem wrażenie, że przez pomyłkę dołączono instrukcję do Agricoli, takie to było zawiłe. Najtrudniejszy bodaj koncept, to jednokolorowe sześcianiki jako… wszystko! Surowce, półprodukty, wyroby końcowe różnego rodzaju. Wszystko jest jedną i tą samą kostką, która wędruje po planszy i kartach. No, ale w końcu ogarnęliśmy to. Kolejny trudny koncept (i tym samym największy mąciciel w rozgrywce) to gra w kolory. To, że trzeba budować budynki zgrywając kolory, jest w porządku. Ale różnokolorowe karty kapitału już nie. Brak jest spójności. Kupując projekty, płacimy odpowiednimi kolorami, budując już nie. A do tego jeszcze dwie karty w tym samym kolorze dają 5, 3 karty dają 10 itd. Trudno to wszystko spamiętać. Stąd też długi czas rozgrywki. Większość czasu nie spędza się na ruchach, tylko na myśleniu, gdzie jaki kolor dołączyć. Mogę się mylić, ale wydaje mi się, że gra okazała się zbyt łatwa, więc trzeba było namieszać. Być może intencją było zaprojektowanie gry ciężkości Caylusa, nie wiem. Ale chyba lepiej było poprzestać na średniej ciężkości, lecz z elegancją. Generalnie trzeba przyznać, że kapitał jest dość luźno związany z budynkami i rozgrywką, co w grze, bądź co bądź ekonomicznej, jest dość kluczowe.

A w tym miejscu zdobywamy najwięcej punktów - statki

A w tym miejscu zdobywamy najwięcej punktów – statki

Ostatnie do czego mogę się przyczepić, to trochę nieprzyjemna losowość. Wiem jednak, że jestem jednym z niewielu, którym to przeszkadza, dlatego piszę o tym dopiero na końcu. Otóż dostajemy premię za zbudowanie sobie całego łańcucha produkcyjnego. I to jest super, ta koncepcja bardzo mnie chwyta, a do tego ma walor edukacyjny. Cóż jednak z tego, gdy nie można się doczekać na podstawowe budynki. Zastrzeżenie: grałem tylko w składzie 2-osobowym, przy większej ilości graczy na pewno nie jest to tak uciążliwe. Sytuacja jest jednak taka, że budynków podstawowych nie warto dużo kupować, bo nie dają punktów, a zatem szkoda pieniędzy i przynajmniej dwóch akcji na ich zdobycie. Nie pomaga tutaj też istnienie jarmarku, gdzie można wziąć dowolny produkt oddając dowolny produkt, a także przywilej gildii rzemieślników, czyli podwójna produkcja jednego surowca. Efekt jest taki, że zawsze mamy coś na jarmarku, więc zamiast starać się budować budynki podstawowe, korzystamy z jarmarku. A to z kolei wpływa na fakt, że w budynkach podstawowych jest zastój. Przez całą jedną grę próbowałem dokopać się do budynku dającego miód/wosk, kupując po drodze cokolwiek, żeby tylko sięgnąć głębiej. Pech chciał, że wylazł na wierzch w momencie, gdy akcję notariusza rozgrywała Edyta. Oczywiście kupiła budynek (bo jej, nomen omen, kolory pasowały), a do drugiego już nie dotarłem. Frustrujące i trochę zniechęcające.

Co można by poprawić?

Jednej kostki na każdy towar nie będziemy ruszać. Da się przyzwyczaić, aczkolwiek nie słyszałem, by ktoś zarzucał Le Havre, że ma za dużo żetonów surowców/produktów. Kwestia przyjętej konwencji.

Prawda, że ładnie wygląda rozbudowa miasta kolorami?

Prawda, że ładnie wygląda rozbudowa miasta kolorami?

Natomiast ruszyć trzeba kolory, bo po części jest to zbędne. Po pierwsze, zostawilibyśmy budowanie budynków zgodnych kolorami, bo stanowi to przyjemne urozmaicenie. Po drugie, usuwamy kolory z kart kapitału. To znacznie przyspiesza grę, bo nie trzeba się zastanawiać co z czym zestawić. Biorę budynek-> płacę. Buduję budynek-> płacę. To wszystko. Składanie kolorów na 5, 10 czy 15 też nie jest potrzebne. Spokojnie można obniżyć nieco ceny tych najdroższych budynków.

Te z lewej, to właśnie budynki podstawowe - koniecznie coś z nimi trzeba zrobić

Te z lewej, to właśnie budynki podstawowe – koniecznie coś z nimi trzeba zrobić

I ostatnia sprawa, czyli karty budynków podstawowych. Jest w instrukcji zapis, że należy rozdać po 2 budynki podstawowe, że można sobie wymienić rękę itd., ale mnie to nie przekonuje. Wołałbym, żeby gra się trochę lepiej skalowała. Może część kart po prostu trzeba odrzucić przy mniejszej ilości graczy (co jest swoją drogą dość częstym i działającym rozwiązaniem). Może „rynek” budynków podstawowych powinien szybciej rotować, albo w ogóle powinien rotować. Można by, np. zrzucać budynki, które w danej rundzie nie zostały sprzedane. Rozwiązań jest kilka. Ja bym się skłaniał do przygotowania różnej ilości kart w zależności od ilości graczy, ale to, jak wiadomo, wymaga przeliczenia, testów i balansu.

Słowem podsumowania

Tytuł jest solidny. Ładny, dobrze wydany, dobrze działający. Jeśli przymknąć oko na te przeszkadzajki (albo wręcz gdy ktoś stwierdzi, że jemu to nie przeszkadza) to warto się tą grą zainteresować. Ma też potencjał do tego, by zapewnić frajdę przez przynajmniej kilka kolejnych rozgrywek. Nie bez znaczenia jest tutaj dwucyfrowa cena, co przy takich grach nie jest zjawiskiem zbyt częstym.

Oczywiście, zagrać w Craftsmen można wypożyczając ją w naszej Wypożyczalni (link) albo od razu kupując w Sklepie (link). Przypomnę tylko, że do czwartku trwa akcja „Przygarnij planszówkę na Święta”. Może tą planszówką będzie właśnie Craftsmen?

Reklamy
 
5 Komentarzy

Opublikował/a w dniu 17 grudnia 2013 w Planszówki, Planszówki ekonomiczne

 

Tagi: , , , ,

5 responses to “Między nami rzemieślnikami (Craftsmen)

  1. Krzysztof Matusik

    30 grudnia 2013 at 13:21

    Problem z przemiałem budynków wynika tylko i wyłącznie z braku dwóch słów w instrukcji 🙂
    Korekta na forum gry-planszowe.pl http://www.gry-planszowe.pl/forum/viewtopic.php?f=1&t=19887&p=489078&hilit=craftsmen#p489078
    Dzięki Andrzeju za recenzję i za czujność.

    Pozdrawiam
    Krzysiek

     
    • Andrzej

      30 grudnia 2013 at 18:40

      No i wyszło na jaw, że nie słuchałem Ciebie uważnie, jak tłumaczyłeś na Essen 😉
      Tak, ta poprawka, myślę, znacznie poprawi jakość rozgrywki, zwłaszcza 2-osobowej. Na pewno brałeś pod uwagę również zmienną ilość kart budynków w zależności od ilości graczy. Ciekawy jestem, dlaczego nie zdecydowałeś się na takie rozwiązanie? Nie przyniosło spodziewanego efektu?

       
    • Krzysztof Matusik

      2 stycznia 2014 at 10:16

      Oczywiście testowałem zmniejszenie liczby budynków w zależności od ilości graczy, niestety efekty był odwrotny od zamierzonego 🙂

       
  2. bim-bom

    18 grudnia 2013 at 00:44

    Recenzja po zagraniu w grę tylko w składzie 2-osobowym to kpina. Trudno to nazwać recenzją, raczej jest to rzut okiem. Zwłaszcza, że gołym okiem po instrukcji, że gra jest dla 3-5 graczy, a wariant 2-osobowy został zapewne dołożony na prośbę wydawcy. I odnośnie losowości pojawiających się budynków: wystarczy użyć przywileju u Notariusza – można mielić karty aż pojawi się właściwa.

     
    • Andrzej

      18 grudnia 2013 at 01:06

      Hmm… nie uważam, żebym z kogoś zakpił, a rzut okiem to jest na pudełko i instrukcję 😉 A tak na serio: 1.Wszystkie gry, które tu sobie opisujemy są grane przede wszystkim w składzie 2-osobowym i dla nam podobnych blog jest przeznaczony. Nigdzie na pudełku, ani na stronie wydawcy nie jest napisane, że wariant 2-osobowy jest włożony na siłę i jest niegrywalny. Dobrze zatem by było, żeby ci, którzy sugerują się napisem na pudełku (2-5 graczy), a także serwisem boardgamegeek.com, gdzie Craftsmen jest „recommended” dla 2,3,4 graczy!, mieli świadomość jak to działa, prawda? 2. Mam uzasadnione wątpliwości, czy Kolega/Koleżanka w ogóle grał w tę samą grę. Notariusz pozwala podejrzeć 3 dodatkowe karty z talii budynków, owszem, ale potem należy te karty ułożyć wg własnej kolejności, 2 położyć na wystawce, a 3 z powrotem na wierzch talii. Zakładając, że będę za każdym razem kupował jeden budynek (co z resztą robiłem), to i tak na jedno wychodzi. Co innego jakby karty spadały na koniec talii, ale nie spadają. A zatem jeśli druga osoba nie będzie kupować budynków podstawowych, to nie widzę tu żadnego przemiału. Instrukcja jedno – praktyczna rozgrywka drugie.

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
Gra na parę

...osób, chwil, godzin.

Blogi Planszówkowe

czyli damsko-męskie spojrzenie na nowoczesne gry planszowe.

Ciekawe Gry

gry planszowe i nie tylko

%d blogerów lubi to: